Archiwum 06 marca 2004


mar 06 2004 lustro w krainie seksu
Komentarze: 0

 

Powiedzmy sobie bez osłonek, że kobiety nigdy nie przejawiały większego zainteresowania naturami genialnymi, chyba że zdarzało się to per accidens, kiedy genialności towarzyszyły inne, mniej niezwykłe cechy. Jedna rzecz jest pewna: męskie zalety najbardziej cenione dla postępu i wielkości rodzaju ludzkiego w ogóle nie interesują kobiety w aspekcie erotycznym. Cóż obchodzi kobietę, że mężczyzna to sławny matematyk, wielki fizyk, wybitny polityk czy ogólnie znany i podziwiany, kochany bądź pogardzany internauta? Prawdą jest, że wszystkie specyficzne męskie talenty i dążenia na polu kultury, wywołujące zapał u samych mężczyzn, nie budzą uczuć kobiety.

Z drugiej strony, jeśli przyjrzymy się wartościom wzbudzającym jej miłość, stwierdzamy, że są mało twórcze dla powszechnej doskonałości gatunku i w najmniejszym stopniu interesują mężczyzn. Geniusz wcale nie jest w oczach kobiety "interesującym mężczyzną", jak i, odwrotnie, „interesujący mężczyzna" nie wzbudzi ciekawości panów.

Niezwykłym przykładem słabości wielkiego człowieka w kontaktach z kobietami jest Napoleon. Znamy jego życie co do minuty, posiadamy również kompletną listę jego miłosnych dokonań. Napoleon nie był pozbawiony fizycznego uroku. Ostra, szczupła sylwetka przydawała mu w młodości wyglądu pięknego, korsykańskiego lisa. Później brzuszek mu się zaokrąglił majestatycznie, głowa prezentowała się okazale już tylko z męskiego punktu widzenia. Faktem jednak pozostaje, że nawet ta otyłość inspirowała i rozpalała wyobraźnię artystów - malarzy, rzeźbiarzy, poetów - a kobiety mogłyby się kochać się w nim do szaleństwa. A jednak tak się nie działo. Jest wielce prawdopodobne, że żadna kobieta nie kochała naprawdę Napoleona, władcy świata. Czuły się przy nim niedobrze, były skrępowane i niespokojne. Wszystkie myślały to, co otwarcie wyraziła Józefina. Podczas gdy młody, targany namiętnościami generał składa u jej stóp fortunę, klejnoty, dzieła sztuki, prowincje i korony, Józefina zdradza go z pierwszym, lepszym tancerzem, który się akurat nawinął. Otrzymawszy te skarby, wykrzyknęła zdziwiona: Il est drole, ce Bonaparte! -śmieszny jest ten Bonaparte!

Smutno na sercu, kiedy się widzi brak kobiecego ciepła, jaki zazwyczaj odczuwają biedni wielcy ludzie...

 

 

 

 

deotyma : :